Na przeciw siebie

21.12.2009 23:53, napisane przez REXus

... mówisz, że nic się nie zmieniło - tak już jest, tak już przecież było...
Istnieje gdzieś państwo, w którym dwóch obywateli chce poprawić swoje warunki bytowe. Mają oni odmienne koncepcje, i niekoniecznie takie same możliwości. Państwo pomaga im lub przeszkadza, znając ich działania w przeszłości.

Obywatel A mieszka w czymś, co przypomina fawelę. Pracuje - choć z pracy jest niezadowolony, ma rodzinę, którą sam utrzymuje. Od zawsze płaci podatki, jest rdzennym i wzorowym obywatelem - mimo niełatwego bytu. Obywatel B przybył z innego kraju, choć nie miał nic do zaoferowania. Nie pracuje, wraz z rodziną jest na łasce państwa. O podatkach słyszy w radiu i telewizji - ale czemuż miałby je płacić?

Tak oto, niczym w teleturnieju, dwaj zawodnicy walczą o lepsze jutro.

Obywatel A - nowa praca, dodatkowe godziny
Logicznym wydaje się, że złą pracę trzeba zmienić, a by zarabiać więcej - trzeba więcej pracować. Obywatel A poświęca więc swój wolny czas, który mógłby spędzić przed telewizorem, na pracę i kształcenie się - by kiedyś zamiast przed małym telewizorem mógł usiąść przed ogromnym wyświetlaczem LCD. Mniej czasu poświęca dzieciom, by te mogły np. korzystać z zasobów Internetu. Nie jest łatwo, ale powoli widać efekty...
Skutek: państwo odbiera obywatelowi A dodatki socjalne.

Obywatel B - krzyczy, jak mu źle
Praca męczy. Przecież łatwiej zrobić awanturę w urzędzie. A może uda się sprawę nagłośnić w mediach? Wtedy na pewno będzie lepiej.
Skutek: obywatel B otrzymuje paczki z różnymi dobrami i lepszy lokal - na koszt państwa.

Obywatel A - własna działalność
Skoro praca nie daje oczekiwanych zysków, może warto rozpocząć własną działalność? Pracując "u siebie" można swój czas planować dowolnie, a więc z pewnością lepiej, niż "u kogoś". Co prawda należy wypełnić tonę papierów, załatwić mnóstwo formalności i uzbroić się w anielską cierpliwość - ale obywatel A próbuje.
Skutek: po kilku nieprzespanych nocach udaje się zarejestrować działalność. Na dobry początek trzeba zarobić na podatki, których państwo nie odpuszcza mimo początkowo niewielkich dochodów.

Obywatel B - kierunek Strasburg
Gdzie najlepiej poskarżyć się na swój los? Oczywiście w Trybunale Praw Człowieka. Państwo przecież musi zapewnić każdemu godziwy byt, i to godziwy w rozumieniu obywatela. Dach nad głową i jedzenie to zdecydowanie za mało. Obywatel B rusza więc w podróż bez biletu do Strasburga, zabierając całą rodzinę.
Skutek: żaden.

Obywatel A - potknięcie
Niestety nie każdy potrafi prowadzić księgowość. Pech chciał, że obywatel A pomylił się w rozliczeniu na kwotę kilkudziesięciu złotych. Co gorsza - na niekorzyść państwa.
Skutek: sens i tak problematycznej działalności staje pod znakiem zapytania.

Obywatel B - rękoczyny
Skoro niedobre koleje nie chcą po dobroci przewieźć obywatela B bez biletu - należy zaostrzyć środki. Zastraszanie współpasażerów (posiadających bilet), utrudnienia na torach, wyzwiska i rękoczyny - oto, czym obywatel B walczy o swoją przyszłość. Państwo musi zapewnić bezpieczeństwo innym obywatelom, ale... przecież to nie szkodzi.
Skutek: przestępstwa umorzone ze względu na niską szkodliwość czynu.

Ciąg dalszy... może kiedyś. Jednak już teraz można osądzić, kogo państwo faworyzuje. Czy to właśnie Ci obywatele, dzięki którym państwo jeszcze istnieje?

komentarze (0)

(brak)

napisz komentarz

pseudonim: zapisz słowami bez polskich znaków: 136

ostatnie publikacje

Nie ma "zrozum"

Każda władza chce mieć kontrolę nad podwładnymi. Czy jest to korporacja, urząd czy też państwo - "góra" dąży do totalnej inwigilacji "dołu". Czasami - sprytnie i skutecznie, kiedy indziej - popełniając wszystkie możliwe wpadki. Dla dobra narodu.
(czytaj dalej)

Na przeciw siebie

Istnieje gdzieś państwo, w którym dwóch obywateli chce poprawić swoje warunki bytowe. Mają oni odmienne koncepcje, i niekoniecznie takie same możliwości. Państwo pomaga im lub przeszkadza, znając ich działania w przeszłości.
(czytaj dalej)

Na ratunek - Spaghetti

Stało się. Muzułmańscy fanatycy poczuli się w Europie na tyle silni, że żądają wprowadzenia w Wielkiej Brytanii prawa szariatu. Nie jest dobrym rozwiązaniem zwalczanie jednej religii drugą, jednak ta wydaje się być doskonałą bronią przeciwko wszelakim przejawom fanatyzmu. I nie jest nią ani Islam, ani Chrześcijaństwo, ani Judaizm, ani też Hinduizm czy Buddyzm.
(czytaj dalej)

Żywioł w mieście

Ile szkody może narobić wiatr? Zależy - najbardziej uniwersalna odpowiedź, jaką wymyślił człowiek. Zależy od tego, jak mocno wieje. Zależy od tego, czy tylko wieje, czy oprócz wiatru spektakl uświetnia deszcz lub grad. Zależy od tego, czy jesteśmy w wielkim skupisku ludzi, czy na obrzeżach miasta.
(czytaj dalej)

Żałuj, bo Ci każą

Żałoba narodowa - czas zadumy po śmierci wybitnej osobistości lub wielkiej katastrofy, ogłaszana w naszym kraju przez prezydenta. Moim zdaniem szczególna, bo już szósta w tej kadencji, odbędzie się już niebawem.
(czytaj dalej)

Osiemnaście lat Linuksa

Dokładnie osiemnaście lat temu (w godzinach porannych) na Usenecie, na grupie comp.os.minix pojawiła się wiadomość o powstaniu nowego programu komputerowego. Programu, który choć napisany dla przyjemności, towarzyszy nam na każdym kroku - choć pewnie mało kto o nim myśli.
(czytaj dalej)

Na siłę

Parytet na listach wyborczych? Zawsze wiedziałem, że feministki są głupie. Sprawiają, że zupełnie heteroseksualni faceci odnajdują w sobie pewien wstręt do płci przeciwnej. A teraz, gdy w grę wchodzi polityka, znajdują się i tacy, którzy wtórują feministycznym odchyłom...
(czytaj dalej)

W obronie przed ZAiKSem

Państwo, w którym istnieje jakieśtam prawo, wiek XXI. Legalnie istniejąca strona WWW radzi legalnie istniejącym podmiotom gospodarczym, jak nie zapłacić czegoś w rodzaju podatku (nazywając to, nie bez powodu, haraczem) innym legalnie istniejącym organizacjom. Wszystko to w świetle prawa. Autorskiego.
(czytaj dalej)

Kłamstwo powtórzone sto razy

Czy za ściągnięcie pliku może grozić więzienie? Owszem, może. Jeżeli tylko jego zawartość jest niezgodna z prawem. Inaczej jest jednak, gdy sama zawartość z punktu prawnego jest niepodważalna, a jedyne wątpliwości może budzić prawo autorskie. Czyli - i tutaj niespodzianka - o Gazecie Wyborczej słów kilka.
(czytaj dalej)

I uśmiechaj się do ludzi...

... "bo nie jesteś sam" - jak śpiewa Maciej Balcar wraz z zespołem Dżem. Dlaczego jednak tak nie jest? Odpowiedź jest chyba tak prosta, jak przerażająca: ludzie się boją. Czego?
(czytaj dalej)